| . 
Składkowski na tle
przedwojennego Gąbina
obraz A. Balcerzaka
.

Awers gąbińskiego medalu wybitego z okazji 120
rocznicy urodzin S.F. Składkowskiego
.

Fragment Starego Rynku w Gąbinie z budynkiem w którym
urodził się Sławoj Składkowski
reprodukcja obrazu A. Balcerzaka.
|
Sławoja Składkowskiego
związki z Gąbinem W Londynie żyje 101
letnia Jadwiga Składkowska wdowa po ostatnim premierze
II RP Sławoju Składkowskim. Mieszka w skromnych
warunkach. Mieszkańcy Gąbina nawiązali z panią Jadwigą
kontakt, którego efektem było przekazanie Towarzystwu
MIłośników Ziemi Gąbińskiej pamiątek po zmarłym
generale. To tu w Gąbinie przy Starym Rynku 6, w domu w
którym dziś mieści się Społeczne Muzeum Ziemi Gąbińskiej
im. S.F. Składowskiego, przyszedł na świat przyszły
premier Polski.
Przodkowie
ostatniego premiera II Rzeczypospolitej wywodzili się z
okolic Zambrowa na Podlasiu. Z tego okresu, tj. połowy
XIX wieku, nie zachowały się żadne materiały
archiwalne, dlatego wiedzę na temat rodziny możemy
czerpać jedynie ze wspomnień samego Sławoja Felicjana
Składkowskiego zamieszczonych we wspomnieniowych "Kwiatuszkach
administracyjnych i innych" wydanych w Londynie w
1959 r, właśnie w tej książce znajduje się szkic
"Podlasie", w którym autor opisuje miejsca i
przytacza historie dotyczące jego rodziny. Do wspomnień
skłoniła go przygoda, jakiej doświadczył, gdy w
czasie zimowej inspekcji, auto prowadzone przez jego
szofera, utknęło w jednej z zasp na drodze między
Wyszkowem a Ostrowią Mazowiecką. "Po prostu
prześladuje mnie jakiś pech, gdy jestem w pobliżu
miasta, skąd pochodzi mój ojciec, gdzie pochowani są
moi dziadkowie. Widocznie gniewają się, że dotychczas
nie miałem czasu odwiedzić i uporządkować ich grobów."
Co prawda udało się im, przy pomocy okolicznej ludności,
wyciągnąć samochód z zaspy, ale w Szumowie, 12 km od
Zambrowa, historia się powtórzyła. I tam właśnie
autor poznał niejakiego Anzelma, mężczyznę w podeszłym
wieku, który dokładnie pamiętał Składkowskich "Składkowscy
u nas, to tak znów dobrej opinii nie mieli, o nie!
Wszyscy jak jeden - tylko pić i bić". Anzelm
wspominał nawet pradziadka generała, który miał
odznaczać się wielką siłą fizyczną i cieszył się
dużą popularnością wśród zaściankowej szlachty.
Wspominał również babkę, Marię Chęcińską - córkę
rejenta, która poślubiła Franciszka Składkowskiego. A
tak Anzelm wspominał dziadka premiera: "Niby że
przystojny, urodziwy, pierwszy do tańca i do różańca.
Toteż wkrótce wyszła za niego, ale niedługo potem
zmarła ze zgryzoty, bo miała urodziwego hulakę. I z
waszej Składkowizny został już tylko kawałek łąki
nad Zambrzycą (...)". Ojciec Sławoja, Wincenty, który
urodził się z tego związku, nie zajmował się
gospodarstwem rodzinnym. W wieku 16 lat brał udział w
powstaniu styczniowym, a około 1874 roku służył jako
ochotnik przez pół roku w pińczowskim pułku ułańskim.
We wspomnieniach Sławoja Składkowskiego nie ma
natomiast wyjaśnienia, jak to się stało, że ojciec
został sekretarzem sądu w Gąbinie. Był to wówczas Sąd
Gminny II okręgu powiatu gostynińskiego i mieścił się
na I piętrze istniejącego dziś budynku przy Starym
Rynku 6.
I właśnie w Gąbinie swą pracę sekretarza sądu
rozpoczął Wincenty Składkowski. Tu ożenił się 30
maja 1884 roku z 17 - letnią Anną Wójcicką, córką
Stanisława i Franciszki - rodziców z Gąbina. Warto tu
zaznaczyć, że "pan młody" liczył sobie wówczas
37 lat. Spisano akt ślubu w obecności Fryderyka Kiczera
- Sędziego Sądu Gminnego, Mikołaja Wojdowskiego, a także
rodziców panny młodej. Z tego aktu można się
dowiedzieć, że matka pana młodego to Marianna, z domu
Moczulska, a nie jak informował Sławoj Składkowski w
szkicu "Podlasie" - Chęcińska. Państwo młodzi
zamieszkali na parterze domu, w którym mieścił się Sąd
Gminny, natomiast rodzice Anny przenieśli się do wsi
Kielniki, gdzie stoi jeszcze stary dom Wójcickich. Ze
związku Anny i Wincentego urodziło się sześcioro
dzieci, którym nadano imiona: Borzywoj, Dobrosława,
Tomiła, Mirosława oraz Sławoj. Było jeszcze jedno
dziecko - dziewczynka, które zmarło przedwcześnie i
zostało pochowane w Sannikach, ale jego imienia nie udało
się ustalić.
Sławoj Składkowski urodził się w 1885 roku
w Gąbinie, w budynku Sądu Gminnego. Wiadomo, że na
chrzcie św. rodzice chcieli mu dać imię Sławoj,
jednak gąbiński proboszcz, ksiądz Ksawery Czarnowski,
nie wyraził na to zgody, ponieważ brak było takiego
imienia w obowiązującym wykazie. Dlatego też w akcie
chrztu wpisano "Sławoj Felicjan". Rodzicami
chrzestnymi zostali Józef Rychłowski i Teofila Gruzińska.
Wspomnienia dotyczące Gąbina Sławoj Składkowski
zamieścił w zbiorze "Nie ostatnie słowo oskarżonego"
wydanym w 1964 roku w Londynie. W jednym ze szkiców
zbioru pt. "Klinika chirurgiczna" czytamy, ze w
1892 roku jego ojciec ciężko zachorował na zapalenie płuc.
Życie uratował mu wówczas doktor Budzyński, który
zaaplikował mu zastrzyki wzmacniające serce, a także
nakazał owijać go w mokre prześcieradła. Gdy ojciec Sławoja
poczuł się odrobinę lepiej, doktor Budzyński swoją
kurację zakończył podaniem starego, węgierskiego
wina, przywiezionego od bogatego Żyda - Kanapki. Z
postacią doktora wiąże się jeszcze jedno wspomnienie,
które wywarło na pewno duży wpływ na ukształtowanie
się osobowości Sławoja Składkowskiego. Chodzi tu o
pogrzeb doktora, który zgromadził setki ludzi. Sławoj
wraz z matką obserwowali kondukt żałobny z otwartego
okna saloniku rodzinnego mieszkania. Połowę placu
zajmowały ustawione bractwa kościelne z chorągwiami.
Kondukt prowadził ksiądz kanonik w asyście okolicznych
proboszczów. Wielką czarną trumnę nieśli miejscowi
strażacy. Za tłumem katolików szedł miejscowy pastor
i osadnicy niemieccy, za nimi szła na czarno ubrana
wielka gromada Żydów prowadzona przez starego,
podtrzymywanego pod ręce miejscowego rabina. Doktor
Budzyński dawno temu uratował życie córce rabina, w
czasie porodu wnuka. Wszyscy uczestnicy pogrzebu
przechodzili w milczeniu, odczuwając głęboką utratę.
Nawet rosyjski urzędnik, uzbrojony w szablę i rewolwer,
stał z odkrytą głową, przejęty smutkiem. Kiedy biorący
udział w pogrzebie mijali dom, w którym mieszkali Składkowscy,
a byli to przedstawiciele różnych wyznań i narodowości,
matka wzięła syna za rękę i wypowiedziała słowa, które
zapadły w jego pamięci: "Widzisz, pracą swą połączył
wszystkich w tym mieście: Polaków, Niemców, Żydów i
Rosjan. Gdy dorośniesz staraj się być takim".
Sławoj wspomina również, że to właśnie
matka była jego pierwszą nauczycielką, deklamowała
synowi wiersze, m.in. Mickiewicza. Ze względu na to, że
były to czasy panowania Aleksandra III i represji
popowstaniowych, dostać się do szkoły średniej było
trudno. Dlatego też wielka była radość w rodzinie,
gdy Sławoj zdał egzamin do łowickiego gimnazjum
realnego. W swoim szkicu "Karetka pocztowa"
autor szczegółowo opisuje swój przyjazd do Gąbina już
jako ucznia gimnazjum. Wspomina, że miał jeszcze co
prawda cywilną bluzeczkę i krótkie spodenki, ale na głowie
nosił już przepisową czapkę, z czarnym daszkiem,
żółtymi wypustkami i literami "PY"
umieszczonymi między liśćmi palmowymi a oznaczającymi
po rosyjsku "szkołę realną". Radość chłopca
potęgował fakt, że złożono zamówienie na czarne
ubranie z długimi spodniami i tzw. szynel. Ojciec przywiózł
Sławoja do Gąbina karetką pocztową. Czytamy dalej we
wspomnieniach, że kiedy wjechali na Stary Rynek, była
godzina 2:15 w nocy. Paliły się jedynie lampy naftowe
przed magistratem i na rogach rynku. Wówczas to ojciec Sławoja
wręczył pocztylionowi rubla i powiedział: "Niech
pan coś zagra, bo syn zdał egzamin do szkoły realnej w
Łowiczu i chciałbym, żeby wszyscy o tym wiedzieli".
I rzeczywiście, mieszkańcy rynku, obudzeni ze snu,
dowiedzieli się, że Sławoj dostał się do gimnazjum.
Z Gąbina rodzina Składkowskich przeprowadziła
się do pobliskich Sannik, gdzie Wincenty Składkowski
objął urząd podsędka, a więc zastępcy sędziego, co
łączyło się z większymi zarobkami niezbędnymi do
utrzymania coraz większej rodziny.
Chociaż Sławoj Składkowski spędził w Gąbinie
tylko kilka pierwszych lat swojego życia, to jednak
rodzinne miasto pozostawało mu zawsze bliskie. Dowodem
na to jest pomoc i wsparcie finansowe, jakiego udzielił
generał, przy budowie domu strażackiego. W jednodniówce
OSP w Gąbinie, wydanej w 1938 roku czytamy: "Dopiero
w 1929 roku, dzięki poparciu Pana Ministra Spraw Wewnętrznych
Gen. Sławoj Składkowskiego na podstawie uchwał Rady
Miejskiej, Magistrat uzyskał pożyczkę długoterminową
z Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych, zaciągając
ją na swoje imię z przeznaczeniem na budowę Domu Strażackiego.
Z pożyczki miasto asygnowało Straży 54 148 zł. Widząc
wysiłek Zarządu Straży, Pan Generał Sławoj Składkowski,
jako II Wiceminister Spraw Wojskowych, bardzo żywo
zainteresował się akcją budowy tego gmachu i przyznał
nam bezzwrotny zasiłek w kwocie 10 000 zł, za które
wykonaliśmy instalację elektryczną, roboty stolarskie
i urządzenie sceny, co umożliwiło już Straży i
miejscowemu społeczeństwu korzystanie z gmachu, choć
jeszcze niezupełnie wykończonego...".
Mieszkańcy Gąbina docenili zaangażowanie sławnego
rodaka w budowę domu strażackiego. Dnia 19 marca 1933
roku uroczyście wmurowano w sali teatralnej marmurową
tablicę z napisem: "Za okazanie wszechstronnej
pomocy w budowie tego gmachu Panu Ministrowi Doktorowi
Generałowi Sławoj Składkowskiemu wdzięczna Straż Pożarna
Ochotnicza w Gąbinie".
W tym miejscu należy dodać, że Sławoj
Felicjan Składkowski, obok Józefa Piłsudskiego,
otrzymał Honorowe Obywatelstwo Gąbina.
Przez wiele lat
rządów komunistycznych była to postać zapomniana i
niewielu mieszkańców Gąbina zdawało sobie sprawę, że
ostatni Premier II Rzeczypospolitej urodził się w ich
mieście. Sytuacja zmieniła się w ostatnich latach, gdy
Towarzystwo Miłośników Ziemi Gąbińskiej postanowiło
uczcić postać wybitnego gąbinianina. Szczególne słowa
uznania należą się pani prezes TMZG Annie Ostrowskiej,
która nawiązała kontakt z żyjącą w Londynie wdową
po Sławoju, panią Jadwigą Składkowską. Zaowocowało
to utworzeniem Sali Składkowskiego w Społecznym Muzeum
Ziemi Gąbińskiej, w której zgromadzono pamiątki po
generale. Należy również dodać, że główna ulica Gąbina
dzięki uchwale Rady Miasta i Gminy Gąbin nosi obecnie
nazwę ul. Generała Sławoja Składkowskiego.
Z okazji jubileuszu - 120 rocznicy urodzin
generała - z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Ziemi
Gąbińskiej i Burmistrza Miasta i Gminy Gąbin wybito
medal w Mennicy Państwowej poświęcony dawnemu mieszkańcowi
Gąbina, Sławojowi Felicjanowi Składkowskiemu.
Lech Łukaszewski,
w październiku 2005 r.
|