W pierwszych latach po wyzwoleniu


.

     18 stycznia po przeszło pięcioletniej okupacji Gąbin został wyzwolony przez radziecką Pancerną Gwardię gen. płk. Siemiona Bogdanowa. Strażaków wraz ze sprzętem 17 stycznia, okupanci ewakuowali na zachód. Korzystając z zamieszania, jakie powstało podczas nalotu, większość naszych strażaków zdołała szczęśliwie zbiec i po kilku dniach dotarła do Gąbina. Byli to następujący druhowie:
  1. Feliks Borkowski,
  2. Stefan Chodorowski,
  3. Władysław Korpowski,
  4. Roman Kowalski,
  5. Bronisław Lendzion,
  6. Stanisław Łuczyński,
  1. Józef Olszewski,
  2. Zenon Olszewski,
  3. Jan Rogoziński,
  4. Stefan Wojdowski,
  5. Henryk Wojciechowski.

     Samochody strażackie pojechały i dotarły do Lubeki, gdzie dostały się w ręce wojsk zachodnich aliantów. W remizie poza starą przedwojenną motopompą, ręczną sikawką, trzema beczkami na kołach i jedną drabiną, nic nie pozostało ze sprzętu strażackiego.

     Pierwsze zebranie straży po wojnie odbyło się 10 marca 1945 roku. Wybrano na nim Zarząd Tymczasowy w następującym składzie:

  1. Karol Fibich,
  2. Stanisław Godlewski,
  3. Aleksander Jankowski,
  4. Józef Orłowski,
  5. Marian Rojewski,
  6. Roman Siedlecki,
  7. Jan Ziarek - jako przedstawiciel Zarządu Miejskiego.

     Dokonano spisu inwentarza i postanowiono dnia 18 marca 1945 roku zwołać wszystkich członków straży z czasów przedwojennych i okupacyjnych, by stawili się w pełnym umundurowaniu. Na wymienionym powyżej marcowym zebraniu dokonano spisu strażaków, których liczba wynosiła 38 członków. Zdecydowano, aby 25 marca 1945 roku zwołać o godzinie siódmej rano pierwszą zbiórkę strażaków. Spośród innych ważnych spraw uradzono uruchomić w możliwie szybkim czasie kino, którego aparatura zainstalowana w czasie okupacji sprawnie działała.

     W roku 1945 Wielkanoc wypadała 1 kwietnia w wolnym od okupanta Gąbinie. Straż, która od zarania włączała się do obchodów religijnych, udostępniła ówczesnemu proboszczowi księdzu kanonikowi Marianowi Okólskiemu salę widowiskową na kaplicę, gdzie odbyło się Triduum paschalne i zbudowano Grób Chrystusa, przy którym tradycyjnie żaciągnęli wartę strażacy. Tu miała też miejsce pierwsza po wojnie rezurekcja. Stamtąd uroczysta procesja eucharystyczna z orkiestrą strażacką wyruszyła na cmentarz kościelny i trzy razy obeszła wkoło fundamenty po rozebranej świątyni, skąd wróciła do sali widowiskowej - kaplicy. Potem jeszcze kilkakrotnie; zanim nie nastała ciepła wiosna, odprawiano tam msze święte.

     W dniach 27 - 28 kwietnia 1945 roku straż gąbińska wzięła czynny udział w pogrzebie ofiar egzekucji hitlerowskiej. Od miejsca ekshumacji na Trakcie Grabskim orkiestra pod batutą druhów Józefa i Kazimierza Orłowskich otwierała pochód żałobny. Strażacy zaś w pełnym umundurowaniu z Milicją Obywatelską pod bronią i uczniami z najstarszej klasy szkoły podstawowej szli po bokach platform, na których spoczywały trumny ofiar. Następnie strażacy pełnili przez całą noc przy nich wartę. Nazajutrz 28 kwietnia - w sobotę po żałobnej mszy polowej odprawionej w miejscu egzekucji, strażacy w uroczystym kondukcie zanieśli trumny na cmentarz. Tam złożyli je do długiego dołu, który po pogrzebie zakopywali z niewielką pomocą uczniów starszych klas i członków rodzin rozstrzelonych.
Tego też dnia w godzinach popołudniowych na akademii ku czci ofiar hitleryzmu, orkiestra strażacka grała marsze żałobne i melodie patriotyczne.

     Trudne były dla naszej straży pierwsze lata po drugiej wojnie światowej, dlatego warto o nich nieco więcej napisać. 11 maja 1945 roku zebrał się tymczasowy Zarząd w celu zorganizowania Zarządu Ochotniczej Straży Pożarnej w Gąbinie. Dokonano wtedy następującego podziału czynności:

  1. Henryk Strzałkowski - burmistrz Gąbina - prezes,
  2. Stanisław Godlewski - wiceprezes i naczelnik,
  3. Zygmunt Pokorski - skarbnik,
  4. Marian Rojewski - gospodarz.

     Nowo ukonstytuowany Zarząd zdecydował urządzić 19 maja 1945 roku zabawę taneczną, z której dochód miano przeznaczyć w większości na kupno czapek i mundurów, a część na remont motopompy.
     11 czerwca Zarząd wystosował list do spółdzielni "Rolnik" z prośbą o opróżnienie garaży remizy oraz podjął decyzję zwrócenia się do Instruktora Powiatowego o przydział Gąbinowi kilkunastu metrów węża do motopompy. Ponieważ sprawa ta nie została załatwiona pozytywnie w powiecie, Zarząd postanowił kupić choć dziesięć metrów węża od pana Zygmunta Fortuny. Nadal brakowało pieniędzy na odpowiedni sprzęt strażacki i nie można go było nigdzie dostać.
     20 września na zebraniu gospodarz - druh Marian Rojewski postawił jako konieczną - sprawę zaprzęgów konnych, jak najszybszej naprawy motopompy i sikawki ręcznej oraz przygotowanie trzech beczek i podwozia pod jedną sikawkę.

     Widać z tych danych, że zaraz po wojnie straż gąbińska borykała się z dużymi trudnościami a jej wyposażenie stało się uboższe niż przed drugą wojną światową. Trzeba było zaczynać od początku. Organizacja niestrudzenie szukała jakichkolwiek funduszy urządzając w tym celu częste zabawy i loterie fantowe.
     Spoglądając na te lata z perspektywy czasu, należy stwierdzić, że grupa ludzi dobrej woli starała się wszelkimi siłami nie szczędząc wysiłków i starań odnowić straż i pomnożyć jej majątek, ale byli i tacy obywatele, którzy chcieli tę społeczną organizację niosącą pomoc bliźnim, ograbić z resztek majątku. Jest bowiem faktem, który potwierdzają protokoły, że niektóre rzeczy strażackie przywłaszczone po ucieczce okupanta, trzeba było odbierać przy pomocy milicji.

     12 sierpnia Zarząd Straży w Gąbinie zwrócił się do władz powiatu z prośbą o przydział koni do wozu strażackiego, których nie mogli dostarczyć miejscowi rolnicy, ponieważ, kiedy byli na wysiedleniu, konie ich wraz z innym dobytkiem uprowadzili podczas ewakuacji Niemcy wołyniacy, a resztę zabrali żołnierze radzieccy.
     Pod koniec sierpnia 1945 roku Zarząd Straży stanął wobec sytuacji, która zmusiła go do zebrania od miejscowych organizacji społecznych oświadczeń, że sprzęt kina jest majątkiem tutejszej OSP.
     We wrześniu przeprowadzono rozmowy z miejscowym mechanikiem Aleksandrem Durmajem w sprawie uruchomienia kina.
     29 listopada tegoż roku dokonano spisu sprzętu strażackiego zabranego przez okupanta. Podstawą spisu było pokwitowanie od Wermachtu ze stycznia 1945 roku, jakie przedstawił druh Bronisław Lendzion.
     Aby umożliwić strażakom dojazd do dalszych pożarów, wynajęto samochód ciężarowy od panów Adama Podczaskiego i Franciszka Jasielskiego z Łowicza.
     14 marca 1946 roku przyjęto jako kapelmistrza druha Kazimierza Orłowskiego.
     10 kwietnia tegoż roku wybuchł wielki pożar na Trakcie Kamińskim. Spłonęło wtedy całkowicie kilka posesji i zabudowań gospodarczych. Dał się też bardzo we znaki brak sprzętu gaśniczego oraz odpowiedniej dyscypliny wśród strażaków.
     2 maja 1946 roku Zarząd wysunął propozycję, aby uczcić najstarszych wiekiem strażaków, występując na zebraniu ogólnym z wnioskiem o przyznanie członkostwa honorowego następującym druhom:

  1. Franciszkowi Borkowskiemu,
  2. Ignacemu Cybulskiemu,
  3. Janowi Godlewskiemu,
  4. Antoniemu Wesołowskiemu.

     Zarząd Straży w celu lepszego przygotowania druhów do walki z ogniem zwrócił się do starostwa w Gostyninie i Zarządu Miejskiego w Gąbinie o przydział drzewa na budowę nowej wspinalni.
     Ponieważ z właścicielami wynajętego samochodu trudno było dojść do porozumienia, zakupiono w nienajlepszym stanie ciężarówkę Opel-Blitz za 30 000 złotych w Ministerstwie Spraw Wojskowych, na której remont potrzeba było aż 40 000 złotych. Jednak był to już pierwszy własny samochód po wojnie w gąbińskiej OSP.

     Jak już wspominaliśmy, pierwsze lata po wojnie nie były łatwe. Wymagały wiele poświęceń, wyrzeczeń i jednolitego zbiorowego wysiłku.
     W połowie 1946 roku prezesem straży wybrano Apolinarego Regulskiego przybyłego z Warszawy dzierżawcę młyna, a naczelnikiem gąbiniaka druha Bronisława Lendziona.
     Długie starania Zarządu, aby odzyskać samochody strażackie, w czym duże zasługi położył druh Bronisław Lendzion, zostały uwieńczone sukcesem. Jeden z samochodów strażackich uprowadzonych do Lubeki, Opel-Blitz, udało się odzyskać w 1947 roku. Pisał o tym autor Jednodniówki wydanej z okazji 50-lecia założenia OSP w Gąbinie - Stanisław Jankowski: " Tu specjalnie należy podkreślić wysiłki Druha Naczelnika, Bronisława Lendziona, który znał nie tylko miejscowość w Rzeszy, w której sprzęt strażacki z Gąbina się znajdował". Były to pokwitowania za przyjęty przez Niemców sprzęt strażacki. Tak więc samochód, który nazwano "Repatriant" szczęśliwie wrócił do Gąbina w 1947 roku.

     Dzięki zmysłowi organizacyjnemu nowego prezesa Apolinarego Regulskiego zdołano w pełni umundurować strażaków i skompletować instrumenty dla orkiestry.
     Mimo własnych kłopotów finansowych cały dochód z zabawy sylwestrowej w 1947 roku straż przeznaczyła na odbudowę Warszawy. Ponadto do Naczelnego Komitetu Odbudowy straż zgłaszała bezinteresowny wyjazd swych członków w celu wzięcia udziału w odgruzowaniu Stolicy.

     W nocy, w ostatki 18 lutego 1947 roku wybuchł groźny pożar w "Spółdzielni szewców i cholewkarzy", skąd przeniósł się na pobliski dom państwa Haliny i Arnolda Sztellów. Gaszenie utrudniał ponad dwudziestostopniowy mróz, który powodował zamarzanie i pękanie węży. Wodę za pomocą jednej motopompy ciągnięto z dużej odległości, najpierw ze stawku księdza, a potem przez wyrąbany przerębel ze strugi w pobliżu mostu na ulicy Browarnej. Koło południa 19 lutego ogień stłumiono. Jednak cały dom się spalił. Niewiele zdołano uratować. Była to jedna z najcięższych akcji gaszenia pożaru. Dał się wtedy we znaki brak drugiej motopompy.

     Z wolna powiększała się organizacja strażacka, tak że w 1948 roku liczyła już 42 członków czynnych, a 80 wspierających. Orkiestra strażacka skupiała 41 członków w tym ponad 20 młodocianych. Do rozwoju orkiestry przyczynił się jej kapelmistrz - dh Kazimierz Orłowski, który potrafił rozbudzić zamiłowanie wśród młodzieży do muzyki.

     Straż w tych trudnych latach brała wielokrotnie udział w gaszeniu pożarów dalszych i bliższych oraz broniła Dobrzykowa i jego okolic przed powodzią, zwłaszcza w marcu 1947 roku. Uczestniczyła też we wszystkich obchodach i uroczystościach miejskich.
     Do pomnożenia sprzętu strażackiego i do podniesienia wyszkolenia bojowego przyczynili się walnie w tych latach kolejni gospodarze straży - druhowie: Michał Majchrzak i Romuald Siedlecki.

     Wyrazem uznania, jakim cieszyła się nasza straż było ufundowanie dla niej sztandaru z dobrowolnych ofiar społeczeństwa miasta. Przedwojenny sztandar ukryty podczas okupacji hitlerowskiej, uległ bowiem całkowitemu zniszczeniu. Uroczystości poświęcenia sztandaru zbiegły się z 50-leciem straży w Gąbinie, które wypadało w 1948 roku. Wiele trudu w przygotowanie tego obchodu włożył ówczesny Zarząd, który stanowili następujący członkowie:

  1. Apolinary Regulski - prezes,
  2. Bronisław Lendzion - naczelnik,
  3. Aleksander Jankowski - zastępca naczelnika,
  4. Zygmunt Pokorski - skarbnik,
  5. Stefan Jędrzejewski - sekretarz,
  6. Romuald Siedlecki - gospodarz,
  7. Feliks Borkowski - członek Zarządu,
  8. Karol Fibich - " / ",
  9. Stefan Rutkowski - " / ".

     Dla uczczenia pół wieku straży postanowiono wydać "Jednodniówkę", której opracowaniem zajął się sekretarz Zarządu Miejskiego Stanisław Jankowski. W celu przygotowania uroczystości jubileuszowych powstał Miejski Komitet w następującym składzie: Maria Bukatowa, Helena Czernicowa, Halina Sztellowa, Irena Sosnowska, Eugeniusz Michałowski, Henryk Kurkowski - burmistrz, Stanisław Godlewski - wiceburmistrz, Jan Bukowski rtm. Wojska Polskiego, Stanisław Jankowski - sekretarz, Roman Jankowski - profesor Gimnazjum, kpt Jerzy Peresada, Apolinary Regulski, Bronisław Lendzion, Marian Rojewski. Przewodniczącym Komitetu wybrano druha Stanisława Godlewskiego wiceburmistrza, a funkcję mistrza ceremonii powierzono druhowi Marianowi Rojewskiemu.
     Miejska Rada Narodowa na posiedzeniu dnia 27 lutego 1948 roku postanowiła wystąpić z wnioskiem o odznaczenie złotym krzyżem zasługi za 50 lat służby w szeregach straży druha Jana Godlewskiego, a srebrnym druha Franciszka Borkowskiego. 29 czerwca odbyła się w Gąbinie niecodzienna uroczystość. Choć dzień był pochrnumy i dosyć chłodny, 13°C, przybyło wiele gości i zgromadzili się liczni mieszkańcy miasta. Rano na mszy świętej ksiądz kanonik Marian Okólski - proboszcz gąbiński poświęcił sztandar. Potem na Starym Rynku przed remizą odbył się akt przekazania go chorążemu Janowi Jankowskiemu. Wbijanie tradycyjnych gwoździ przez gości i fundatorów, zakończyło oficjalną uroczystość. Wieczorem odbył się bal. Na dzień ten również były gotowe "Jednodniówki", które odbił w swej małej drukami akcydensowej drukarz Franciszek Rejmanowski. Takim to uroczystym akordem zostały zamknięte pierwsze trzy lata działalności po wojnie Ochotniczej Straży Pożamej w Gąbinie.

     Jesienią 1948 roku druh Apolinary Regulski ze względu na stan zdrowia i chęć powrotu do Warszawy zrzekł się prezesury straży i zaproponował jako następcę znanego w Gąbinie działacza społecznego PPS -Jana Ziarka. Kandydatura ta została przyjęta. Również druh Bronisław Lendzion funkcję naczelnika przekazał dotychczasowemu zastępcy druhowi Aleksandrowi Jankowskiemu.

(Jan Borysiak)

| Powrót | Strona główna | Dalej |


Strona prywatna Jerzego Jędrzejkiewicza
maj 2001 r.
Tło muzyczne