| . Fotografie
archiwalne

Gąbin,
Stary Rynek. Stan przed 1939 r.

Fragment Starego Rynku w Gąbinie
w 1925 r.

Fragment Starego Rynku w Gąbinie
po bombardowaniu we wrześniu 1939 r.

Gmach Szkoły Powszechnej w Gąbinie.
Stan w 1938 r.
|
Już w pierwszych miesiącach
okupacji, tj, wrześniu, październiku, listopadzie i
grudniu 1939 roku utrwalała się władza niemiecka w Gąbinie
i rozpoczynał terror.
19, czy 20 września powstał niemiecki zarząd
miasta, w skład którego weszli: Ferdynand Schneider - właściciel
garbarni - burmistrz; Albert Voth -syn właściciela młyna,
członek V kolumny, wiceburmistrz; Erich Ratzlaw -
przedwojenny nauczyciel z Wymyśla - sekretarz.
Zatrudniono również miejscowych Niemców z Gąbina: ze
wsi nadwiślańskich tzw. "Olendrów", m.in.
Tamarę Trocką, Gustawa Retzlawa, Edwarda Neitscha, Fridę
Barthel. Wezwano też do pracy, jako pomoc biurową,
przedwojennych urzędników.
26 i 27 września zabierano Żydom i bogatszym
kupcom polskim sklepy. Przejmowali je Niemcy pochodzący
ze wsi nadwiślańskich, jak Pether, Heier, Retzlaff,
Kramer. W połowie października rozpoczęły się krwawe
represje w stosunku do polskich rolników mieszkających
w wioskach nadwjślańskich, którzy pomagali naszym żołnierzom,
lub sąsiedzi niemieccy mieli do nich pretensje.
Sprowadzili ich Selbstschutze przywiązanych do koni. Nocą
zostali wywiezieni ciężarówką do lasu na Golonce i
tam rozstrzelani.
9 listopada Schutzpolizei i Selbstschutze
zaaresztowali 48 Polaków z Gąbina i bliskich okolic.Wśród
nich znajdowali się ks. kanonik Władysław Turowski.
Księdzu udało się wrócić po kilku dniach, a
pozostali osadzeni w Łodzi przy ul. Kopernika, powrócili
dopiero 20 stycznia 1940 roku.
W noc sylwestrową hitlerowiec ze specjalnej
grupy policji polowej SS zgwałcił i zamordował 14 lub
15 letnią Żydówkę - Rózię Boczkównę (lub Boćkównę).
Społeczeństwo żydowskie i polskie Gąbina było tym
bestialstwem do głębi wstrząśnięte.
Jeszcze do połowy października 1939 roku nie
wiedzieliśmy, czy ziemie, na których leży Gąbin, będą
przyłączone do Generalnej Guberni, czy Rzeszy. W październiku
zapadła decyzja okupanta. Gąbin został włączony do
Rzeszy. Granicę z Generalną Gubernią ustalono w
Ruszkach. Dla nas znaczyło to, że nie będzie tu z
czasem miejsca dla obywateli polskich, tj. Żydow i Polaków.
Zima zaczęła się już w listopadzie. Nadeszły
mrozy i spadło trochę śniegu. Rok 1940 rozpoczął się
śnieżnie i mroźnie. Sniegi spadły obfite. Pola, łąki,
lasy ulice w Gąbinie pokryły się grubym białym kożuchem.A
że dosypywało śniegu, na drogach, szosach, a nawet na
chodnikach potworzyły się ogromne zaspy. Szczególnie
mroźny był styczeń i luty. Nie było czym palić.
Zimno było w żydowskich i polskich mieszkaniach. W połowie
marca spadł deszcz, ociepliło się i nastąpiły gwałtowne
roztopy. Rowami z pól płynęła wartko wzburzona woda.
Struga rozlała szeroko, zatapiając dolinę, przybrzeżne
łąki, a nawet budynki. Wieczory i noce były chłodne.
Prawdziwa wiosna długo nie nadchodziła.
Wielkanoc 1940 roku wypadła wcześnie, 24-25
marca. Rankiem odbyła się pierwsza a zarazem ostatnia
rezurekcja w okupowanym Gąbinie. Wśród tłumu Polaków
można było ujrzeć szarozielone mundury policjantów -
Bawarczyków. Śniegi jeszcze leżały w zagłębieniach
polnych i leśnych, toteż gdy słońce przygrzało,
wiosenne wody spływały z szumem ku rzece. Chłodny był
tego roku marzec i kwiecień. Prawdziwa wiosna przyszła
dopiero w końcu kwietnia i w maju. Do zniszczeń
wojennych doszły straty, jakie mróz poczynił. W niektórych
sadach padło ofiarą 60% drzewostanu. Pomarzły
renklody, morele, niektóre grusze i jabłonie, zwłaszcza
z gatunków renet. Zmarzły również śliwki francuskie,
węgierki, a nawet czereśnie. Na drzewach, które
przetrwały, przymrozki kwietniowe zmroziły kwiat. Nie
było w tym roku owoców.
Członkowie NSDAP urządzili manifestacyjną
uroczystość na 1-go maja. Na urzędach i domach
niemieckich zawisły flagi hitlerowskie. Długi pochód
ruszył ulicami miasta.
Ciepły i wilgotny rozpoczął się maj, co wróżyło
urodzaj warzyw .Ale wiosna 1940 roku nie przyniosła dla
nas odrobiny radości, ni pociechy. Utrwaliła się pełna
grozy okupacja hitlerowska, niosąca dla Polaków i Żydów
pasmo prześladowań i nieszczęść.
Tereny, na których leży Gąbin, przyłączono do
Warthelandu (Kraju Warty) z siedzibą władz w Poznaniu.
Zarządcą - Genleiterem został znany polakożerca Artur
Greiser.
Już w ostatnich tygodniach września oraz w następnych
miesiącach 39 roku władze miejscowe zmusiły Żydów do
zakopywania dołów od bomb i burzenia na Starym Rynku
grożących przewróceniem murów. W marcu 1940 roku Żydzi
musieli wykopywać i przenosić na cmentarz zwłoki
polskich żołnierzy pochowanych w parku, w lesie, w
ogrodach. W dużej limuzynie wybitej papą wywożono ich
na cmentarz i chowano obok wrześniowych mogił żołnierskich.
W marcu lub na początku kwietnia powstała w Gąbinie
hitlerowska organizacja Schutzstafeln SS, na której
czele stanęli Albert Voth i Erich Ratzlaw. Do SS należeli
miejscowi młodzi Niemcy. Chodzili w czarnych uniformach
i czarnych czapkach ze srebrnym znakiem trupiej główki.
Lokal SS urządziła sobie w domu Władysławy
Kwiatkowskiej przy ulicy Warszawskiej (obecnie dom p. H.Borkowskiej)
. Sciany pomalowano na żółtobrunatny kolor, a lamperie
na czerwono. Stół, fotele i krzesła były również
czarne.
W pierwszych dniach okupacji powstała spółdzielnia
Genosenschafft. Na czele jej stanęli Kossman, Dreier i
Kern. Mieściła się w domu naprzeciw kościoła.
Zaopatrzona była początkowo w towary zrabowane Żydom i
Polakom. Zajęła też magazyny w Gąbinie, jakie były w
rękach żydowskich lub polskich. Na mocy dekretu Żydzi
i Polacy pozbawieni byli prawa własności, nie wyłączając
skromnych domów i ogródków.
W połowie marca Albert Voth polecił Tamarze
Trockiej sporządzenie listy polskiej inteligencji i działaczy.
Na skutki nie trzeba było długo czekać. W nocy z 16 na
17 marca Schutzpolizei i Selbstschutze aresztowali 40
Polaków z Gąbina i bliskich okolic. W niedzielę 17
marca w godzinach popołudniowych wywieziono ich do
Gostynina, a stamtąd do obozu koncentracyjnego w
Mauthausen. Kilku Polaków umarło już tego roku, o czym
zawiadomiono rodziny. Za opłatą przysłali urny z
prochami. Rodzinie nie oddali ich, ale Żydzi konwojowani
przez policję wynieśli je na cmentarz i tam pochowali.
Z grupy wywiezionych przeżyli tylko dwaj i powrócili po
wojnie: Zenon Kolankiewicz i Wacław Milke.
Okupant coraz bardziej zacieśniał władzę i
nasilał terror. Żydom i Polakom zabierano futra, kożuchy,
porządne ubrania, szafy , łóżka, stoły, kanapy,
pierzyny, kołdry. Aresztowano czworo Polaków, których
oskarżono o rzucanie kamieniami w Niemców internowanych
we wrześniu 1939 roku. Zostali osadzeni w więzieniu we
Włocławku, potem w Inowrocławiu, a po procesie w
Poznaniu, gdzie zostali zgilotynowani. Byli to: Natalia
Rzymska, Franciszek i Stanisław Wąsiakowscy, Bolesław
Mazurkiewicz. Kara była do występku niewspółmierna.
W budynku szkoły żydowskiej zorganizowano
szkołę niemiecką "Herbert Norckus Schule".
Kierownikiem został przybyły z Raichu nauczyciel Luther.
Stamtąd również przyjechały 3 nauczycielki. Dzieci i
młodzież polska pozbawiona była szkoły. Szczęśliwie,
namiastką stała się mała szkółka zorganizowana
przez dwie nauczycielki szkoły powszechnej: Bronisławę
Foremską i Zofię Ślepowrońską. Lekcje odbywały się
w jednym z pokoi domu Jana Gacia, gdzie mieszkali państwo
Foremscy. Nauka trwała tam od pierwszej dekady listopada
39 roku do 7 lipca 1940r. Udało się przerobić program
w trzech klasach III, IV, V. Potem, tj. od września 1940
roku okupant nie pozwolił na taka formę nauczania. Do
listopada Zofia Ślepowrońska w swym mieszkaniu przy Al.
11 Listopada (wtedy Weihsel Strasse, dziś Dobrzykowskiej)
prowadziła tajne komplety. Jednak Niemcy śledzili dom,
zaglądała tam policja. Trzeba było z takiej formy żrezygnować.
Przez pewien czas p.Ślepowrońska chodziła do polskich
domów i tam uczyła. Podobnie nauczyciel Stefan Orłowski
i Maria Pietrzakówna. Jak wykazały badania mgr Zdzisława
Nowakowskiego, wiele osób w Gąbinie tajnie nauczało.Choć
nie byli to fachowcy, taka forma edukacji była bardzo pożyteczna.
Kto miał w tym czasie trochę wiedzy, ten uczył własne
dzieci czy krewnych. Inna formą działalności
patriotycznej były krążące po polskich mieszkaniach
tajne gazetki wydawane przez AK obwodu gąbińskiego, którym
kierował zatrudniony jako robotnik leśny kpt. Antoni
Stańczak. Gazetki te kolportował do czasów
aresztowania m.in przedwojenny komendant harcerzy gąbińskich
Wacław Milke.
Kościół katolicki w naszym mieście
tolerowano do połowy lipca 1940 roku. Msze i nabożeństwa
odprawiały się systematycznie. Nie wolno jednak było
czytać Ewangelii po polsku, wygłaszać kazań i śpiewać
polskich pieśni. Szczególnie dotyczyło to "Boże
coś Polskę" i "Serdeczna Matko". Msze
przeważnie były ciche. Zdarzało się, że miejscowi członkowie
SS wchodzili w czapkach do kościoła w czasie mszy i
nabożeństw, dogadywali księdzu, wykrzykiwali wulgarne
wyrazy i przeszkadzali w celebrze. Ksiądz wikary Marian
Żebrowski zdołał przeprowadzić w maju naukę małego
i dużego katechizmu. Uroczysta Komunia Święta musiała
się odbyć cicho w dzień powszedni, tj. 11 czerwca 1940
roku. Władze hitlerowskie nie pozwoliły również na
obchody Bożego Ciała. Już wiosną tego roku nie
pozwolono bić w dzwony. Dopiero od 25 czerwca kazano Żydom
dzwonić przez 8 dni w południe dla uczczenia zwycięstwa
nad Francją, która wtedy skapitulowała.
Gdy nadeszła wiosna 40 roku, władze
niemieckie zmusiły Żydów w wieku 17 - 60 lat do 10
godzinnej darmowej pracy przy burzeniu murów spalonych
domów. Do ich przewracania służyły długie drągi
sosnowe. Chwytało taki drąg 10 - 15 mężczyzn i
miarowo uderzało, aż mur runął. Burzenie rozpoczęli
od Starego Rynku. Potem wzięli się za ulicę Kościelną,
Garbarską i te gdzie stały mury wypalonych domów.
W końcu czerwca lub w lipcu przyjechali do Gąbina
z Raichu dwaj kandydaci na burmistrza: Johan Groh i
Richard Hacke. Burmistrzem komisarycznym (Amtkomisar)
został Hacke. Zajął dom po Władysławie
Kwiatkowskiej, którą wysiedlono. Od początku swego urzędowania
Amtkomisar rozpoczął rozbudowę partii hitlerowskiej
NSDAP (Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Pracy).
W roku 1940 kilka razy wywożono młodych Polaków
z Gąbina i bliskich okolic na roboty do Niemiec. 16
lipca brutalnie wysiedlono polskich rolników posiadających
lepsze gospodarstwa, z ulic: Warszawskiej, Gostynińskiej,
Traktu Kamińskiego i Kielnik. Wypędzała ich z domów
policja SS i członkowie NSDAP .Wysiedleni mogli tylko
wziąć niezbędne rzeczy w małych tobołkach. Wywożono
ich do Generalnej Guberni i dawano mieszkanie przy
polskich rodzinach. Cały dobytek zagarniali osiedleni
Niemcy z Wołynia, tzw. Wolinien Doutsche popularnie
nazywani Wołyniakami. Krzyże i obrazy święte znajdujące
się w mieszkaniach, hitlerowcy tłukli i łamali.
Podobnie zniszczyli już wiosną 40 roku krzyże i figury
święte w mieście i w okolicy. 26 sierpnia ks. kanonik
Władysław Turowski i ks. wikary Marian Żebrowski
zostali aresztowani i wywiezieni do obozu
koncentracyjnego w Dachau.
20 kwietnia 1940 roku w urodziny Hitlera
przyjechało do Gąbina z okolicznych wsi wielu członków
NSDAP i SS uzbrojonych w pyty gumowe, kije i baty. Zaczęli
bić Żydów, a nawet Żydówki, batami z kilku rzemieni,
pejczami z opon rowerowych i łańcuchami. Członków
Komitetu Żydowskiego zamknęli w piwnicy domu SS. Tam
ich zbito i żądano zapłacenia wysokiej kontrybucji. Od
tego dnia zabronili Żydom chodzić po chodnikach, tylko
po jezdni. Na piersiach musieli być oznakowani żółtą
gwiazdą, a na plecach tego koloru trójkątem.
Na początku października Hacke sprowadził do
Gąbina pirotechnika, któremu polecił wysadzić pomnik
ku czci Obrońców Ojczyzny w parku oraz wieżę kościoła
ewangelickiego, na której wisiały dwa dzwony. W
listopadzie i w grudniu kazali Żydom rozebrać kościół.
Było to niełatwe zadanie, gdyż mury zostały spojone
cementem. Gruz wywożono wózkami "wywrotkami na bok",
tzw. "lorkami" i usypywano nasyp pod nową ulicę
- dzisiejszą Składkowskiego. Jesienią 1940 roku uprzątnięto
również resztki gruzów ze spalonych i zburzonych domów
przy ul. Kościuszki, przemianowanej na Garten Strasse. W
parku wycięto wiele drzew i krzewów i rozebrano "Altanę
Miejską". Rozpoczęła się rozbiórka częściowo
spalonego gmachu Szkoły Powszechnej przy Al. 3-go Maja (Wtedy
Erste Mai Strasse). Do prac tych zatrudniano Żydów i
Polaków. Z cegły budowano stajnie i obory dla Niemców.
Rok 1940 zapisał się w naszej pamięci jako
smutny rok prześladowań ludności polskiej i żydowskiej,
rok totalnej władzy okupanta i wzmagającej buty
hitlerowskiej.Jan Borysiak.
("Echo
Gąbina" nr 1/2-2001
|